Wpisy z kategorii *Futbol za kulisami*

Imperium kontratakuje

Dawno nie słyszeliśmy o betonie z Polskiego Związku Piłki Nożnej. No więc znowu dał sobie znać piłkarski beton Grzesia Laty. Otóż tenże Lord Vader postanowił wytoczyć ciężkie działa przeciwko kibicom. W łódzkim sądzie zaczęła rozprawa przeciwko fanom piłki. Nie pierwsze to kretyńskie posunięcie i pewnie nieostatnie, no ale przecież Lato i jego świta inteligencją nigdy nie grzeszyli. Dlaczego zatem PZPN postanowił dochodzić swoich praw? Ano tylko dlatego,że ktoś tam postanowił skrytykować jej działania. Może jestem jakiś nienormalny,ale przecież od 21 lat żyjemy w wolnym kraju, w którym każdy może wyrazić swoje zdanie na określony temat, obojętnie jakie by ono nie było. Bo zostało naruszone dobre imię Związku? W takim pytam jakie dobre imię? O czym my wogóle rozmawiamy? PZPN nie ma żadnego dobrego imienia, o ile kiedykolwiek jakieś było. Plujecie w twarz wszystkim polskim kibicom, wy leśne dziadki z Bitwy Warszawskiej. Wypowiedzieliście wojnę 300 tysiącom osób, które odważyły się powiedzieć “nie” tej wielkiej farsie, którą odstawiacie niemal od zawsze.  Co do tych 80 tysięcy na reprezentację bezdomnych to nie będę oryginalny. Zróbmy ściepę narodową i wspomóżmy tę drużynę. Wilk będzie syty i owca cała. Tymczasem jednak przed nami kibicami kolejna trudna bitwa. Imperium kontratakuje.

Fryzjer i Sobiesiak.Mistrzowie uniku

W całej olimpijskiej gorączce, którą wczoraj dodatkowo podniósł Adam Małysz zdobywając srebro na skoczni w Whistler, nie powinno się zapominać o naszej krajowej skopanej. Dzisiaj rano (tak mniej więcej koło południa) telewizja Orange Sport Info wyemitowała pewien wywiad. Rozmowa można by powiedzieć ekskluzywna, bo jej bohaterem był niejaki Ryszard F. pseudonim Fryzjer. Używam skróconej wersji nazwiska celowo. Jeżeli mam być szczery to nie uważam tych wyznań szefa piłkarskiej ośmiornicy za szczere. Trudno nazwać to inaczej jak tylko sztuką uników. Fryzjer zachował się zupełnie tak jak Ryszard Sobiesiak (ten, co to rozmawiał z Mirem i Zbychem) przed hazardową komisją śledczą. Mistrzostwo tej sztuki pełną gębą. Ryszard F. podobnie jak wspomniany biznesmen. Nie wie, nie zna, nie pamięta, nie powie. Słowem żadnej korupcji w piłce nie było, a sam F. do aresztu poszedł niesłusznie. Wszyscy są winni dookoła tylko nie on. Media coś tam sobie wymyśliły i już robią z tego aferę. Korupcji w futbolu nie było, a zapis w kodeksie karnym o korupcji wcale go nie dotyczy. Ciekawe co w takim razie ma oznaczać umieszczenie w nim sędziów, a takim Fryzjer na pewno jest. Ale taka jest właśnie sztuka uników. Identycznie jak przy ostatnich zeznaniach Sobiesiaka w Sejmie.

Z dużej chmury mały deszcz. O przewrocie, którego nie było

Na zewnątrz zima, trwają przygotowania do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. No właśnie wszędzie śnieg i mróz, a w Hotelu Sheraton w Warszawie Lato. Odbyło się szumnie zapowiadane Walne Zgromadzenie PZPN. Dlaczego szumnie zapowiadane? Ano, dlatego że już kilka tygodni temu było wiadomo o tym,że on wogóle się odbędzie i będzie próba dokonania przewrotu przez tzw. Grupę Sękocińską pod dowództwem Kazimierza Grenia. Tego samego faceta, który rok temu z kawałkiem Grzegorzowi Lacie raczył był napisać program wyborczy. Do przewrotu dojść miało, jednak do niego nie doszło, bo powiedzmy sobie otwarcie, że wszelkie propozycje grupy spiskowej były torpedowane z ogromną siłą. Opozycja nawet na chwilę nie miała prawa głosu no może poza wystąpieniem rzeczonego pana Kazimierza i poza próbami złożenia jakiekolwiek wniosku, bo takie też były. Tak jak w tym skeczu z kultowego i uwielbianego przeze mnie “Latającego Cyrku Monty Pythona” o kursie na menedżerów. Wolnego miejsca na mównicy dla przeciwników Grzegorza Laty nie było już od dawna. Nie będę się rozpisywać na temat sposobu prowadzenia obrad przez Zdzisława Kręciny, bo to jest zwykła farsa i kpina. Tak więc o tym przewrocie można powiedzieć tylko, że był, ale tylko w sferze planów. Bo w rzeczywistości go nie widzeliśmy. Z dużej chmury mały deszcz - jak mówi staropolskie porzekadło.  Szkoda, bo być może była to jedyna okazja do przeprowadzenia tak potrzebnych zmian. Za fiasko operacji można obwiniać te dziewięć klubów Ekstraklasy, którym pasuje taki stan rzeczy. Dlaczego? Bo boją się zemsty sędziów ze strony arbitrów powoływanych przez  Związek? Nie bądźcie śmieszni delegaci z Wisły Kraków, Cracovii, czy Piasta Gliwice i Ruchu Chorzów. Czy tylko na przykład Legia i Śląsk Wrocław miały na tyle odwagi, żeby powiedzieć tej całej mafii? Dobrze wiecie, że tylko w jedności siła. Na konie oceniając całe to pseudozgromadzenie powiem, że było ciekawiej niż na niejednym posiedzeniu Sejmu. I śmieszno i straszno, ale z pewnością była to jedna wielka farsa.

Niespotykanie uczciwy prezes

Konia z rzędem temu, kto tu i teraz wskaże mi takiego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, który byłby stuprocentowo uczciwy. Nie ma takiego, a jedyna uczciwość to przyznawanie się kolejnych do ustawiania w przeszłości meczów piłkarskich, czego najlepszym przykładem był Świętej Pamięci Marian Dziurowicz. Teraz okazję do udowodnienia, jakim to był niespotykanie uczciwym prezesem, będzie miał Michał Listkiewicz, czy jak wolicie Michał L. Szczerze mówiąc nazwisko byłego szefa kopanej centrali powinno zostać skrócone już dawno. Jeszcze przed Euro 2008, a nawet po zatrzymaniu niejakiego Ryśka F. o wdzięcznej ksywce “Fryzjer”. W przypadku “Listka” chodzi jednak o niegospodarność, którą do perfekcji opanował inny przedstawiciel futobolowego betonu Zdzisław Kręcina. Były prezes utrzymuje wprawdzie, że jest absolutnie niewinny, czym tak bardzo przekonał do siebie wrocławskich prokuratorów, że na wolność wyszedł za całkiem pokaźnym poręczeniem majątkowym. Zastanawiające tylko, dlaczego ciążą na nim zarzuty, skoro rzeczywiście jest czysty. Jeśli naprawdę nie ma sobie nic do zarzucenia to niech to wiarygodnie udowodni. Taki to z Listkiewicza niespotykanie uczciwy prezes. Postawię się mimo wszystko w roli wieszcza i powiem, że tylko na niegospodarności wcale się nie skończy. Ciekawe co jeszcze Listkiewicz ma za uszami.

PZPN rok po wyborach.Rowerek się popsuł

Przed rokiem w Hotelu Sheraton miały miejsce „wybory” nowego prezesa PZPN-u. Użyty cudzysłów nie występuje bezzasadnie, bo wiadomo, że całe głosowanie to jedna wielka farsa jak nie przymierzając wybory na Białorusi, gdzie od razu wiadomo, że i tak dalej u władzy pozostanie Aleksander Łukaszenka. Ustąpił „Listek” i nastał Lato. Grzegorz Lato. Zbigniew Boniek powiedział wtedy do nowo namaszczonego władcy futbolu: „Chciałeś rower to pedałuj”. No to Grzesio zabrał się za pedałowanie. I tak pedałował rok. A po roku rowerek się popsuł. Bo co z przedwyborczych obietnic zostało spełnione. Absolutnie nic. Grzegorz Lato popełniał błąd za błędem i robi to konsekwentnie. Ale po kolei. Miały być reformy to ich nie było, nie ma i pewnie długo nie będzie. Miały być dobre stosunki z kibicami- tych również na próżno szukać. Jest ich obrażanie i wyzywanie od chuliganów, idiotów oraz innych terrorystów. Takie pustosłowie można jeszcze okraszać przykładami ewidentnego nieróbstwa przy Bitwy Warszawskiej. Dlatego też postanowiłem postawić kilka pytań, na które i tak pewnie nie dostanę odpowiedzi.
Po pierwsze: Gdzie jest walka z korupcją? Od czasu wybuchu afery Fryzjera zatrzymano już ponad 300 osób, a według licznych informacji pojawiających się każdego dnia czekają następni w kolejce do Wrocławia. Czy doczekamy się wreszcie, kiedy na mecz będzie można pójść bez świadomości,że wynik został z góry ustalony?
Po drugie: Dlaczego zostały zlikwidowane mecze barażowe? Przecież w żadnym cywilizowanym kraju podobne sytuacje nie mają miejsca. Aż dziw bierze, że władze światowego futbolu tak po prostu przymknęły na to oko.
Po trzecie: Nepotyzm. Jak można pozwolić na taką patologię wewnątrz związku? Może sobie Lato mówić, że żadnego nepotyzmu nie ma. Ok. Niech mu będzie. Ale jak w takim razie wyjaśni fakt, że najwyżej postawieni członkowie zarządu załatwiają posadki swoim najbliższym.
Po czwarte: Dlaczego podpisany został dziesięcioletni kontrakt na prawa telewizyjne z firmą „Sportfive”? Nie jestem znawcą prawa,ale wydaje mi się, że takie umowy powinny być zawierane maksymalnie na okres trzech lat.
Po piąte, chyba najważniejsze: Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak tragicznie?
A czy coś prezes Grzegorz zrobił dobrze przez te dwanaście miesięcy? Owszem zrobił. Sobie dobrze. Sięgnął do kasy i przyznał sobie i nie tylko sobie całkiem pokaźną podwyżkę. I tyle tego „dobrego”, bo skorzystał tylko on sam. Ciekawi mnie jednak jeszcze jedno. Mianowicie najbardziej istotna obietnica Laty. Kiedy wreszcie poda się do dymisji. Sam przecież zapowiadał, że jeśli mu nie wyjdzie wtedy sam zrezygnuje. Nie bójmy się powiedzieć, że piłkarska centrala leży i robi pod siebie, więc najlepiej zrobić to już teraz, bo rok właśnie minął. Z resztą nie da się wiecznie jeździć na rowerze,który za chwile się rozpadnie.

Do Gabonu na orzeszki

No i stało się. Teraz to już można powiedzieć,że nasza skopana jest najbardziej skompromitowana najbardziej na świecie. Taka kompromitacja pełną gębą. Chcesz pan, panie Lato lepszych dowodów jak bardzo jest źle z tym naszym futbolem? Pewnie nie, bo lepszych już nie ma. Opublikowano oto najnowszy ranking FIFA. Pewnie nic nie byłoby w tym nie tak, gdyby nie to,że Biało-Czerwoni znaleźli się za… Gabonem i Burkina Faso. Nie mam nic przeciwko reprezentacjom wyżej wymienionych, ale do jasnej cholery nie może być tak,że kraj, który kiedyś był trzeci na świecie teraz upadł tak nisko. Czy to jest wystarczająco mocny dowód na przestępstwa PZPN-u przeciwko piłce nożnej nad Wisłą? Wydaje mi się, że jak najbardziej tak. Wstyd. Tylko tak można to nazwać. Do Gabonu to my możemy jeździć co najwyżej najeść się orzeszkami z tamtejszym prezydentem i przy okazji zobaczyć ten kraj, bo z całą pewnością jest piękny. Na razie jednak musimy się uczyć od gabończyków jak się powinno kopać piłkę. Inaczej w następnym rankingu przegoni nas nawet San Marino.

Co dalej z polską piłką?

Spytał mnie dzisiaj kolega, czy oglądałem wczorajszy mecz Polska-Słowacja. Odpowiedziałem mu,że kawałek widziałem. Na moje identycznie postawione pytanie odpowiedział,że nie oglądał, bo nie widział futbolówki. W sumie ma rację, bo piłki w takich barwach (w cywilizowanym kraju powinna być pomarańczowa) przy takich warunkach jak wczoraj to nawet Stępień z kultowego “13. Posterunku” nie byłby w stanie zobaczyć, więc czemu się dziwić, że problemy z jej dostrzeżeniem mieli również piłkarze. Na tym nasi grajkowie skończyli zabawę pod tytułem “Mundial w RPA”. Przypomniało mi się w toku ostatnich futbolowych wydarzeń powiedzonko mojej nauczycielki chemii z ogólniaka. Dobrze żarło, żarło, ale w końcu zdechło. No i tak najlepiej  ocenić poczynania Biało-Czerwonych. W efekcie mamy bojkot Polskiego Związku Piłki Nożnej (bojkot w pełni zasłużony), wszystkie nasze reprezentacje przegrywają co tylko można, a obrażający wszystko co się rusza Janusz Atlas zgrywa ostatniego obrońcę swoich pryncypałów, przy okazji uprawiając coś, co w potocznym języku nazywa się lizaniem dupy. Pytanie teraz co dalej z polskim futbolem. Niejeden powiedziałby: a co tu jest do poprawiania, przecież wszystko jest w porządku. No to skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak bardzo źle. Jest tragicznie, a może być jeszcze gorzej. Trzeba zmienić oblicze naszej skopanej, bo niedługo psychicznie stanie się nie do wytrzymania taki stan rzeczy. Jak to osiągnąć? Ano między innymi proponowałbym nie tylko kibicom,żeby nie przychodzili na stadiony, bo akcję “Pusty stadion” to nie ja wymyśliłem. Mam inną ofertę. Niech piłkarze odmówią wyjścia na murawę przez kilka kolejek. Domyślam się,że pomysł wyjątkowo drastyczny, bo każdego z naszych kopaczy uderzy po kieszeni, że nie wspomnę jak to mogłoby odbić się na budżetach klubowych, ale myślę, że może najwyższa pora wypowiedzieć posłuszeństwo temu piłkarskiemu betonowi. Jak solidarność to solidarność.

Ale o co chodzi?

Przed nami w tym tygodniu przerwa na grę Biało-Czerwonych.Nie byłoby w tym niczego niezwykłego, gdyby nie fakt, że kibice zapowiadają bojkot meczu ze Słowacją. Kibice grożą bojkotem, a nawet marszem na siedzibę PZPN-u. Władze piłkarskiej centrali cynicznie, jak zwykle odpowiadają na te doniesienia mówiąc dziennikarzom, żeby nie szukali sensacji tam, gdzie jej nie ma i zadają jednocześnie pytanie: ale o co chodzi? Może według prezesa Laty i wiceprezesa Piechniczka sensacji nie ma co szukać, ale wszyscy dobrze wiemy, że jest zupełnie na odwrót. Na pytanie postawione w tytule odpowiadam panom z Bitwy Warszawskiej. Chodzi o to,że po nowych wyborach, które zdaniem wielu były ustawione jak mecz piłkarski, w Związku nic się nie zmieniło. Ba, śmiem nawet twierdzić,że jest jeszcze gorzej niż było. Prezes Grzegorz pokazuje za każdym w sposób godny mistrza, że to co już spieprzone można spieprzyć, a nawet przeprszam za wyrażenie “spierdolić”. Wspominany już kilka razy Antoni Piechniczek cały czas wozi się samochodem po całym kraju za cudze pieniądze i potem uważa,że nie ma w tym niczego złego. Owszem jest panie senatorze. Zgodnie z powszechnie panującym prawem coś takiego można nazywać nadużyciem finansowym. Jeśli już jesteśmy przy marnotrawieniu środków finansowych, to wypada wspomnieć o Zdzisławie Kręcinie. Po czwarte i chyba najważniejsze w ciemnej dupie macie państwo z PZPN-u kibiców. To głównie dzięki Wam na stadionach pojawiła się cenzura. Wszyscy sobie zdajemy sprawę, że bojkot środowego spotkania ze Słowacją na Stadionie Śląskim bardzo uderzy w piłkarzy.Zgadza się niezaprzeczalnie,że taka akcja może uderzyć w piłkarzy, bo każda drużyna potrzebuje dopingu,ale teraz szanowny prezesie nie pozostawiacie państwo wyboru. I oto właśnie chodzi.

Janusz Atlas i jego krucjata

Zaczęły lecieć głowy w Polskim Związku Piłki Nożnej i lecą aż miło. Poleciał Leo Beenhakker, potem to samo przydarzyło się Marcie Alf (rzeczniczce Reprezentacji), aż w końcu łeb został ukręcony niejakiemu Kwiatkowskiemu Jakubowi. A ponieważ w PZPN-ie ostatnio wszystko bywa tymczasowe, więc i nowy rzecznik prasowy związku musi być tylko na chwilę. Został nim Janusz Atlas. Człowiek o przeszłości delikatnie mówiąc imprezowej, który rzekomo kiedyś lubił zajrzeć do kieliszka. Czy tak rzeczywiście było tego nie wiem, bo za rękę go nie złapałem, więc wnikać nie będę. Jak szybko go zatrudnili, tak samo szybko zaczął swoją krucjatę przeciwko obrażaniu kogokolwiek ze struktur PZPN-u. Po przeglądzie prasy w programie “Dzień Dobry TVN” zajrzałem na stronę “Gazety Wyborczej”, żeby poczytać polecany wywiad i nogi się pode mną ugięły. Większych głupot to już pieprzyć się nie da no chyba, że jest się politykiem lub innym tego typu oszołomem. Mówi pan Janusz wspomnianemu dziennikowi, że teraz obrażanie działaczy piłkarskiej centrali w tym Antoniego Piechniczka przez cytuję “byle jakich pętaków” nie będzie uchodzić bezkarnie. A szlajanie się samochodami za nieswoje pieniądze po całym kraju może uchodzić bezkarnie? Na Boga panie Januszu cenię pana jako dziennikarza i znakomitego felietonistę, bo miałem okazję przeczytać kilka pana tekstów,ale bądźmy poważni. Można to odebrać jako obrazę byłego trenera naszej narodowej, jednak są rzeczy, o których trzeba mówić otwarcie bez wypierania się nawet niewygodnych faktów. I nie jestem żadnym pętakiem. Zaznaczam też, że nie mam zamiaru nikogo przepraszać za swoje własne zdanie. Po prostu razi mnie ten cały nepotyzm i wszechobecna patologia jaka w PZPN-ie jest już od dłuższego czasu. Taka krucjata nie wyjdzie nikomu na dobre. Jednym słowem skończ pan pieprzyć panie Atlas i weź się pan do uczciwej pracy. Nawet chwilowej.

Wodzu, prowadź na Ochotę!

Biorę do ręki dzisiejsze wydanie dziennika “Futbol News”,który czytam regularnie i już na samej okładce widzę interesujące zdjęcie. Na pierwszy rzut oka widać,że owa fotografia przedstawia znany z epoki słusznie minionej pochód pierwszomajowy. Jeżeli jednak przyjrzeć się mu bliżej, można zauważyć transparent cytuję: Polska piłka naszym wspólnym dobrem,a na dole wywalony na czerwono nagłówek: Kibice straszą demonstracją. Zaglądam więc dalej i czytam.  Kibice rzeczywiście demonstrację organizują. Dlaczego? Bo nie podoba im się to, co się dzieje w Polskim Związku Piłki Nożnej. Szczerze mówiąc pomysł bardzo mi się podoba,bo sam się do tej wąskiej grupy społecznej zaliczam. Ponadto tak wielkie zdenerwowanie nie dziwi mnie wcale,bo panowie z Bitwy Warszawskiej grzeją tyłki w ciepłych i wygodnych fotelach,a z piłką wbrew wszelkim pozorom jest coraz gorzej.W lidze korupcja,Reprezentacja nie odnosi pożądanych sukcesów, a ma za to szkoleniowca (tymczasowego), który wcale się do tego nie nadaje, a na trybunach szaleje pewien obserwator, który potrafi zakwestionować każdy transparent, o czym boleśnie ostatnio przekonali się fani Lechii Gdańsk. Co jest w tym złego, że chcieli upamiętnić wszystkich, którzy zginęli siedemdziesiąt lat temu? Nic, bo to przecież historia naszego kraju,ale ktoś tutaj jest z nią na bakier. Rzecz jasna popieram wszelkie inicjatywy mające doprowadzić do odwołania betonu z PZPN-u, zaczynając od pustych trybun w czasie spotkania ze Słowacją, a kończąc na wspomnianej pikiecie. Wodzu, prowadź na Ochotę!-że tak się posłużę pewnym znanym hasłem. Od siebie dodam jeszcze,że potem najlepiej cały Związek zaorać i zasiać na nowo.A nuż coś interesującego z tego się urodzi.


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031