Za nami kolejny sezon piłkarskiej Ekstraklasy. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że będzie on aż tak emocjonujący. Nie wiem, czy ktokolwiek z Was się tego spodziewał. Były niezłe gole, dramatyczne spotkania i równie spektakularne błędy sędziów. Po zakończeniu 30.kolejki jak zwykle przychodzi pora na wyróżnienie klap i klas ostatnich miesięcy na polskich boiskach. Oto klasy i klapy polskiej ligi w minionym sezonie:
KLASY:
Powiem Wam otwarcie, że miałem troszkę kłopotu z wykonaniem tego zestawienia. Nie mniej jednak udało mi się wybrać tych, którzy oczarowali najbardziej.
1. InterCity z Bułgarskiej
Pisząc prognozę na rundę wiosenną powiedziałem, że wcale nie zdziwi mnie, jeśli Lechowi znowu tytuł gdzieś tam odjedzie. Tak się jakoś dziwnie działo w ostatnich kolejkach wcześniejszych sezonów Ekstraklasy, że już prawie był Mistrzem Polski, aż tu nagle coś się zacięło i po tytule ślad zaginął. Tak bez mistrzowskiej korony kibice z Bułgarskiej musieli żyć długie 17 lat. Ktoś jednak w Lechu pomyślał rozsądnie i teraz niemal rzutem na taśmę poznański pociąg InterCity dojechał do tej najważniejszej stacji. Zwycięstwo Kolejorza w lidze jakoś specjalnie nie powinno nikogo dziwić. Z taką siłą rażenia (Peszko, Lewandowski, Stilić, Kriwiec) niejedna ekipa mogłaby sporo zdziałać.Kolejorz zasłużył sobie na triumf, bo grał najbardziej efektownie i efektywnie. A więc teraz wielkopolski pociąg musi wyjechać na szersze, europejskie tory.
2. Niebieska rewelacja
O śląskich ekipach zwykło się mówić, że to zespoły z charakterem i zacięciem do gry. Doskonałym przykładem na potwierdzenie tych słów jest Ruch Chorzów. Nad Niebieskimi można by długo się rozwodzić. W czubie tabeli siedzieli praktycznie od początku sezonu. Przy Cichej latem cicho na pewno nie będzie, bo oto do drzwi puka już Liga Europejska. Piłkarze Waldemara Fornalika mogą mieć trudności z dostaniem się do europejskich pucharów, bo w klubie sytuacja finansowa nie jest delikatnie mówiąc najlepsza, no ale na boisku przecież nie grają pieniądze tylko zawodnicy.
3. Prawy do Lewego…
Mówimy Lech Poznań, a myślimy Lewandowski. Robert Lewandowski. Współautor sukcesu poznaniaków. Niechciany swego czasu przy Łazienkowskiej, przy Bułgarskiej udowodnił, że mimo młodego wieku wiele można osiągnąć. Bardzo wiele. W jednym sezonie mistrzostwo kraju i korona Króla Strzelców. Każdy chciałby mieć taki debiut. Teraz będzie strzelał na zachodzie.
4. Janoszka - syn swojego ojca
Wyjątkowo niebieskie te klasy w podsumowaniu sezonu. Łukasz Janoszka znany syn, znanego zawodnika klubu z Cichej, Mariana Janoszki. W tym przypadku sprawdza się porzekadło, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Kiedyś popularny “Ecik” pokonywał bramkarzy w dziecinny sposób. Dziś przyszła kolej na młodsze pokolenie. Gdyby nie postawa Łukasza, kto wie, na którym miejscu byłaby jego drużyna.
5. Mister Micanski
O grze Iljana Micanskiego jesienią można było powiedzieć wiele, ale napewno nie to, że była dobra. Ledwie dwa zdobyte gole należy bowiem uznać za porażkę. Nad jego głową po raz kolejny zaczęły zbierać się czarne chmury.Nigdy Iljan nie miał uznania w oczach Franciszka Smudy (ówczesnego trenera Miedziowych). Już się mówiło, że zimą odejdzie z klubu, bo się do niczego nie nadaje. To się jednak zmieniło. Z Lubina do kadry odszedł wspomniany pan Franek, a na jego miejsce przyszedł Marek Bajor. Micanski dostał kredyt zaufania, który spłacił z nawiązką. Jego 12 goli wiosną, w dużej mierze przyczyniło się do utrzymania klubu w Ekstraklasie.
KLAPY
Po klasach sezonu wyraźnie zdominowanych przez Lecha i Ruch nadszedł moment na “wyróżnienie” tych, którzy w sezonie rozczarowali. Nadeszła pora nagrodzenia głównych porażek zakończonych właśnie rozgrywek. Jednych z Was, drodzy Czytelnicy, to zestawienie może nieco zdziwić, a innych wprost przeciwnie.
1. Legia - mistrzowie blamażu
Na podstawie tego, co się wydarzyło przy Łazienkowskiej w sezonie 2009/2010 można by napisać książkę “Jak się skompromitować, czyli co zrobić, żeby nie zdobyć tytułu Mistrza Polski”. Legioniści właśnie, a nie jakaś tam Odra Wodzisław i Piast Gliwice, są największymi przegranymi. W zasadzie można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że postawą nie grzeszyli od samego początku. Najdobitniej pokazali, że na Mistrza nie zasługują wiosną, kiedy to na Łazienkowską przyjechała Wisła Kraków. Piłkarze warszawskiego zespołu dali się łatwo pokonać rywalowi, zupełnie nie podchodząc do tego spotkania. To nie jedyne kompromitujące porażki Wojskowych w tym sezonie. Koniec końców Legii nie w Europie w tym roku nie będzie. Może to i dobrze, chociaż wątpię, że drużyna wyciągnie jakieś wnioski z tego co się stało.
2. Wisła Kraków - naznaczeni Levadią
Kiedy na początku sezonu Wisła grała w eliminacjach Ligi Mistrzów dopuściła się blamażu w pojedynku z Levadią Tallin , wielu kibiców w Polsce zastanawiało się co dalej z tym klubem będzie? Okazało się, że to początek końca potęgi. Maciej Skorża oddał się do dyspozycji władz klubu, ale otrzymał kredyt zaufania. Jak czas później pokazał było tak po raz ostatni. Jesienią Biała Gwiazda zupełnie nieoczekiwanie pozwoliła sobie na porażki z Legią, Lechem i w derbowym spotkaniu z Cracovią. Cierpliwość Bogusława Cupiała zaczęła się wyczerpywać. Ostatnie skończyła się, kiedy wiosną krakowianie nie dali rady słabiutkiej Arce Gdynia. Maciej Skorża musiał wyjechać z Reymonta. Nowym starym trenerem drużyny został Henryk Kasperczak. Były szumne zapowiedzi obrony tytułu. Po odpadnięciu z Remes Pucharu Polski mogło wydawać się, że wiślacy przerzucą teraz wszystkie siły na kolejne mistrzostwo. Był wyjątkowo szczęśliwy remis w pojedynku z Lechem i rozbicie Piasta. Pod Wawelem zaczęto mrozić szampana. No i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie przegrana w Kielcach. Teraz już wszystko staczało się po równi pochyłej. Widmo utraty tytułu poważnie zajrzało w oczy w Derbach Krakowa, kiedy do własnej bramki trafił Mariusz Jop. Jak to się w efekcie skończyło, pamiętamy wszyscy. “Drugiej Ery Kasperczaka” z całą pewnością nie będzie.
3. Czarne Koszule - czarna rozpacz
Gdzie byli poloniści dokładnie o tej samej porze rok temu? Ano, na czwartym miejscu w tabeli, które wtedy po zdobyciu Pucharu Polski przez trzeciego Lecha, dawało szansę na Ligę Europejską. Józef Wojciechowski, właściciel klubu zapowiadał walkę o tytuł. Piłkarzom tak ta szajba po występach w europejskich pucharach uderzyła do głowy, że w kolejnym sezonie było tylko gorzej. Z walki o tytuł zrobiła się walka o utrzymanie. Sam Wojciechowski tylko dodatkowo podgrzewał temperaturę, wymieniając jak oszalały trenerów. Wywalił Bogusława Kaczmarka, Jacka Zielińskiego i Jacka Grembockiego. Chciał nawet zatrudnić Franciszka Smudę, ale okazało się, że obecny selekcjoner Reprezentacji ma swoje warunki i na innych pracować nie będzie. Pod koniec sezonu Polonia już pod wodzą Jose Mari Bakero utrzymała się w lidze, ale umówmy się, że mieli przy tym sporo szczęścia.
4. Piast Gliwice za burtą
Po dwóch sezonach w Ekstraklasie gliwiccy piłkarze wracają do I ligi. Z ich postawy można wywnioskować, że chcieli w elicie zostać, ale na dobrych chęciach się skończyło. Jak widać nawet najlepsze nie zawsze wystarczą do osiągnięcia zamierzonego efektu. A jeśli chcecie wiedzieć, jak spuścić dwie drużyny do niższej klasy rozgrywkowej w ciągu jednego roku, spytajcie trenera gliwiczan Ryszarda Wieczorka. On ma na to patent.
5. Odra Wodzisław popłynęła z ligi
Stara piłkarska prawda mówi, że suma szczęścia na boisku w efekcie zawsze wynosi zero i kiedyś musi się to szczęście skończyć. Od dłuższego czasu polscy kibice zaczęli nawet zakładać się między sobą, kiedy w końcu ta Odra spadnie. Najwyraźniej wodzisławianom tego szczęścia starczyło na długie trzynaście lat. Odrze nie pomogło nawet sprowadzenie Arkadiusza Onyszki, Mauro Cantoro i Brasilii.
Na tym koniec podsumowania wydarzeń w Ekstraklasie w sezonie 2009/2010. Teraz przed nami długo oczekiwane Mistrzostwa Świata w RPA, a później występy naszych reprezentantów w europejskich pucharach. Kolejny sezon rusza już pod koniec lipca i miejmy nadzieję, że będzie równie interesujący.