Kolejka cudów i sensacji
Gdybym miał podsumować 19.kolejkę Ekstraklasy powiedziałbym, że była to kolejka dosyć dziwna i pełna niespodzianek. Zacznę jednak od początku. Zaczęło się w piątek meczem Korony Kielce z Polonią Bytom przy Ściegiennego. No i nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie to co na murawie wyprawiał ten pan z gwizdkiem. Pan Piotr Siedlecki (zwany dalej arbitrem, ale miejmy nadzieję, że w końcu ktoś się zajmie jego nieudolnością) cuda wyczyniał niesamowite. Najpierw nie uznał gola zdobytego przez Macieja Tataja. Dodam,że gola zdobytego jak najbardziej prawidłowo, co jasno pokazują powtórki. Na tym porażającej głupoty Siedleckiego nie koniec. Nie wiedzieć czemu potem nie przyznał “jedenastki” Polonii Bytom,który podopiecznym Jurija Szatałowa należał w stu procentach. Przecież każdy doskonale wie, że za faul w polu karnym takowy rzut się należy. No cóż, widać Siedlecki jest lepiej zorientowany w przepisach, albo na tyle głupi i ślepy, żeby tego nie zauważyć. Wynik w prawdzie był na korzyść kielczan, ale umówmy się, że był to rezultat wypaczony i tej wersji się trzymajmy. To był przykład, że na boisku za sprawą pewnej osoby mogą dziać się cuda. Mówiłem na początku, że była to kolejka pełna sensacji i cudów. No i właśnie największe z nich (znaczy z tych sensacji) działy się w Krakowie i Warszawie. Na stadionie Hutnika Wisła podejmowała Arkę Gdynia. Tutaj pojawiają się pytania dlaczego Biała Gwiazda dopuściła się blamażu. Otóż odpowiadam. Po pierwsze Wiślacy nie potrafią wygrać nigdzie indziej niż na Reymonta. Po drugie ze skuteczności Pawła Brożka nie zostało praktycznie nic. Przecież ten facet już dwa razy z rzędu zapewnił swojej drużynie Mistrza Polski. Po trzecie Mariusz Pawełek. Skompromitował się podczas turnieju w Tajlandii. Teraz kompromituje się w lidze. Druga i chyba największa sensacja wydarzyła się w Warszawie. Legia niestety po raz kolejny udowodniła, że nie potrafi przyjąć prezentów od Wisły i zasiąść w fotelu lidera. Wystarczyło tylko, żeby na Łazienkowskiej pojawiła się Odra. Wojskowi tylko zaczynają potwierdzać to, co napisałem przy okazji wpisu “Wszystkie nogi na murawę”, że nie zdziwi mnie jeśli znowu przegrają tytuł. Tak dzieje się właśnie teraz. I to nie w pojedynku z Lechem czy na przykład Ruchem Chorzów. Porażka z ostatnią drużyną w lidze to prawdziwy skandal i wstyd. Taka to dziwna miniona kolejka była. Szkoda tylko, że przez głupie występy arbitrów i tak już skompromitowana Ekstraklasa jeszcze bardziej się kompromituje. No, ale przecież to jest Polska.
Komentarze (0)
